Bohaterem „Teorii ruchów Vorbla” jest tak naprawdê ludzki los - jego zwroty, zawirowania, paradoksy, zapêtlone sytuacje, które nie przynosz± ³atwych rozwi±zañ. Autor wprowadza liczn± plejadê postaci, a ka¿da z nich - swoj± historiê. G³ówna postaæ opowie¶ci bynajmniej nie jest osobowo¶ci± ¶wietlan±: profesor fizyki, pocz±tkowo idealista, potem oportunista, mistrz pozorów. Wszystkie postacie ³±czy jedna w³a¶ciwo¶æ - popadanie w skrajno¶ci. Jakby na z³o¶æ wspó³czesnemu ¶wiatu, którego korporacyjna poprawno¶æ g³o¶no domaga siê od nas umiaru i racjonalizmu w ró¿nych dziedzinach ¿ycia. Bia³kowski nie poddaje siê modnym manierom artystycznym, a jêzyk jego prozy reaguje na rozmaite mo¿liwe do us³yszenia w rzeczywisto¶ci tony i sposoby mówienia, zgodne z psychologiczn± konstrukcj± bohaterów. Wszystko to kszta³tuje wyrazisto¶æ i plastyczno¶æ utworu. Czytaj±c, moc± wyobra¼ni od razu znajdujemy siê wewn±trz stworzonego przez pisarza krêgu ludzi i ich spraw.
W³odzimierz Kowalewski
Autor o ksi±¿ce:
Pragn±³em napisaæ przewrotn± opowie¶æ o rodzinie. Historiê o rozpadzie wiêzi. Tytu³owy Vorbl, wierz±c w naukowe obja¶nianie ¶wiata, pozostaje bezradny w stosunku do w³asnych emocji i do osób, które s± tak naprawdê sobie obce, choæ nale¿± do rodziny. Metaforyczne potraktowanie teorii, przywo³anej na wyk³adzie z fizyki, ods³ania nie tylko niemo¿no¶æ porozumienia siê, ale te¿ bezpowrotn± stratê tego, co wydawa³o siê nie do zniszczenia: mi³o¶ci, przyja¼ni, wierno¶ci, idea³ów. To równie¿ historia o samotno¶ci, o robieniu dobrej miny do z³ej gry, o ¿yciu przegranym, choæ pozornie zwieñczonym sukcesem. |